KENTYPE logo Zamówienie Partnerzy Poradnik O firmie Fonty
spacer
 
 
 


Przewiń do: Case 2   Case 3    Case 4

Wykorzystywanie fontów na stronach internetowym wymaga posiadania:

  • plików fontów we właściwych formatach (najczęściej woff, woff2, eot, ttf-web, svg),
  • odpowiednich licencji (w przypadku fontów komercyjnych).

Firmy posiadające swoje witryny czasem opracowują je we własnym zakresie ale najczęściej zlecają ich wykonanie specjalistycznym Agencjom. Używanie fontów komercyjnych (płatnych) wymaga uiszczania opłat licencyjnych. Niektórzy o tym wiedzą i nabywają odpowiednie licencje, inni nie wiedzą i tym przypominamy o takim wymogu. Jeszcze inni poszukują innych rozwiązań.
Jakich - o tym poniżej...

 

Przykład 1 - Podmiana nazw fontów

Font Fraud - Omega Pharma używa fonty bez licencji

Fonty wykorzystywane na stronie http://omega-pharma.pl wyglądają dziwnie znajomo - zobaczmy jak się nazywają:

  • 37-szwajc-webfont.woff
  • 57-szwajc-webfont.woff
  • 67-szwajc-webfont.woff

Nazwa „szwajc” kojarzy się ze Szwajcarią, a tę kiedyś nazywano „Helvetia”. No tak, teraz wszyskto jasne - jedyne co przychodzi na myśl to „Helvetica”.

Teraz spojrzenie na dziwne oznaczenia liczbowe: 37, 57, 67...

Jak pokazuje poniższy fragment katalogu fontów fimy Linotype, rodzina fontów Helvetica Neue posiada klasyfikację odmian zawierającą bardzo podobne oznaczenia:

W takim razie pozostaje jeszcze dokładniejsza analiza plików fontów pobranych ze strony http://omega-pharma.pl oraz tych będących w dostawie firmy Linotype.

Właściwości nazw w obu fontach nazwanych „37”:

A teraz, na deser, nałożone znaki z obydwu fontów:

Czy musimy jeszcze bardziej potwierdzać, że krzywe i punkty kontrolne pasują „punk w punkt”...?

Wnioski

Powyższe dowody wyraźnie wskazują, że fonty wykorzystywane na stronie http://omega-pharma.pl mogą mieć niejasne pochodzenie... Analiza plików pobranych z powyższej strony i zabezpieczonych na potrzeby dalszego postępowania, świadczą o zamierzonym działaniu na szkodę producenta oryginalnych - komercyjnych fontów - firmy Linotype. Firma ta udziela odpłatnych i wznawialnych (abonamentowych) licencji na wykorzystywanie fontów na stronach WEB (w technologii @font-face) wycenianych w zależności od ilości wyświetleń w stosunku miesięcznym.

Wymieniona strona http://omega-pharma.pl/ sygnowana jest linkiem do Agencji Mouton http://www.mouton.pl/

Otrzymaliśmy właśnie wyjaśnienie z Agencji Mouton, która poinformowała nas o zakresie wprowadzanych zmian, które nie obejmowały dostawy fontów na potrzeby wyżej wymienionego serwisu www.
Tak więc kto nie dopilnował, aby materiały oryginalnie użyte do przygotowania strony www firmy Omega Pharma były pozbawione wad prawnych, narażając ją na prawne konsekwencje i straty wizerunkowe? Straty, które mogą być też brane pod uwagę przy kolejnych zleceniach tego wykonawcy oferującego swoim zleceniodawcom „niepewne licencyjnie” elementy tworzonego serwisu www...?
Sprawa jest rozwojowa...

Jedynym wyjściem z tej trudnej sytuacji jest natychmiastowy kontakt z lokalnym przedstawicielem producenta fontów Linotype, firmą KENTYPE i dążenie do polubownego zakończenia sprawy... nim sprawa zyska rozgłos i odpowiedzialność prawna zajdzie dalej...

 

Przykład 2 - Zaprzeczanie faktom

Oto przykład firmy, która pomimo ewidentnych dowodów i "złapaniu na gorącym uczynku" idzie w zaparte...

Font Fraud - Agencja Bridge używa fonty bez licencji

Font wykorzystywane na stronie http://www.bridge.pl na pozór wygląda zwyczajnie i prawidłowo.
I w tym przypadku sprawdzamy jego metryczkę:

Teraz najważniejsze pytanie: W jaki sposób font dostarczany jednej firmie w 2003 roku w formacie Macintosh PostScript pojawia się po paru latach w innej firmie, i do tego jeszcze przeformatowany na format WEB?

Byliśmy bardzo ciekawi, więc zapytaliśmy się firmy Bridge...

Otrzymaliśmy odpowiedź że istnieje szansa, że któryś z plików dodanych na stronie zawiera błędną ścieżkę, w wyniku niezamierzonej pomyłki grafika lub firmy projektującej stronę...

Następnie nastąpiło przyznanie się do winy, gdyż potwierdzono nam, że plik zamieszczony na stronie faktycznie zawiera dane fontu, który opisywaliśmy.

Jako dowód niewinności firma Bridge pokazała nam kopię faktury na font z licencją WEB, ale fontu tego później nie wykorzystała na swojej stronie. Natomiast wykorzystała inny font - ten przekonwertowany, na który nie ma licencji. Zmieniono sumiennie nazwę pliku, żeby nie rzucał się w oczy i wyglądał jak font otrzymany od producenta. Otrzymaliśmy też informację, że przecież te dwa fonty są IDENTYCZNE więc wszystko jest w porządku.

Sytuację można porównać do tłumaczenia z nielegalnego używania np. konkretnej wersji MS Windows: mam licencję na Win 7 ale instaluję sobie Win 10 i uważam, że to to samo... ;-)

Po chwilowym okresie słabości i przyznaniu się do winy firma Bridge przystępuje do kontrofensywy oświadczając, iż nie widzi konkretnych podstaw aby twierdzić, że przysługują firmie KENTYPE prawa do podpisanego przez nią fontu... Halo, halo... to przecież taka sama sytuacja, gdy ktoś w autobusie wyciągnie ci portfel z kieszeni a potem pyta jakie masz do niego prawa...

Tak więc firma Bridge używa cudzego fontu bez licencji, który ona (albo ktoś na potrzeby jej strony) nielegalnie przekonwertował na format WEB. Font jest podpisany w środku...

Czy na prawdę trzeba tu czegoś więcej dowodzić?

Na stronie http://www.bridge.pl jest publikowana długa lista poważnych klientów firmy Bridge. Czy wiedzą oni jakie podejście do przestrzegania praw licencyjnych ma ich podwykonawca...?

 

Przykład 3 - Stosowanie fontów w formatach DTP na stronach WWW

Firma ROBYG http://www.robyg.pl posiada licencję na fonty do zastosowań DTP. Warunki korzystania z tej licencji są wyraźnie określone w dostarczanej wraz z fontami treści Umowy Licencyjnej Użytkownika Końcowego tzw. EULA. Wyraźnie jest tam napisane, że użytkownik nie jest właścicielem plików i nie może z nimi robić cokolwiek by chciał... np. umieszczać na serwerach stron WWW. A jednak, jak widać na poniższym zrzucie strony:

Font Fraud - ROBYG używa fonty bez licencji

serwis WWW korzysta z plików fontów w formacie OpenType. Nie jest to ani wygodne ani legalne. Fonty w formatach WEB są optymalizowane pod kątem wyświetlania w przeglądarkach internetowych i dzięki swojej mniejszej „wadze” powodują szybsze odświeżanie strony WWW i mniejsze obciążenie serwera (szybsze transfery).

Czy agencja wykonująca stronę http://www.robyg.pl nie powiedziała o tym firmie ROBYG (i w ten sposób wprowadziła ją w kłopoty) czy to firma ROBYG omijając licencję i konieczność zapłaty za licencję WEB wymusiła na Agencji wykorzystanie - nielegalnie przekazanych „swoich” plików fontów OpenType w technologii @font-face?

Kto jeszcze popełnia te same wykroczenie?

Podobnie sytuacja wygląda na portalu http://dlastudenta.pl. Tu też wgrano fonty w formacie OpenType i tu też nikt nie przeczytał licencji. Kto robił projekt strony i decydował o wyborze fontów? Jeśli jakiś student pierwszego roku informatyki - to pewnie jeszcze nie miał wykładów z prawa autorskiego. Ale jeśli agencja nie dopilnowała szczegółów licencji to w ten prosty sposób sprezentowała portalowi „defekt prawny”...

Font Fraud - Portal dlastudenta.pl używa fonty bez licencji

Można się teraz zastanawiać, czy portal http://dlastudenta.pl posiada przynajmniej podstawową licencję na te fonty do zastosowań DTP a tylko samowolnie zadecydował o ich bezprawnym użyciu na swojej stronie WWW, czy nawet tego nie dopilnował i używa fontów bez jakiejkolwiek licencji...

 

Przykład 4 - Samodzielna konwersja plików

Czy kupując licencję na fonty jesteśmy ich właścicielem? Niestety nie i nie wie o tym Szybka Kolej Miejska. Na stronie http://www.skm.pkp.pl odnajdujemy fonty najprawdopodobnie samodzielnie przekonwertowane na formaty web. Szybki kontakt z ich producentem daje odpowiedź, że fonty WEB jego produkcji mają inną postać. Tak więc jak powstały te pliki i czy osoba przygotowująca stronę wie, że łamie zapisy licencji?

Font Fraud - SKM PKP używa fonty bez licencji